menu
swierczewo.poznan.pl/rss
facebook.com/swierczewo
youtube.com/user/swierczewoTV
www.google.pl/profiles/ro.swierczewo
picasaweb.google.com/ro.swierczewo
nk.pl/grupy/498
www.poznan.pl/osiedla/swr

Prognoza pogody
Stronę najlepiej przeglądać w:
chrome
czcionka + | czcionka -
Aktualności

Nie pal liści. Pieniądze pójdą z dymem Data: 6.11.2011 9:19
Gazeta.plMieszkańcy domków jednorodzinnych będą mieli w tym roku wyjątkowy problem z pozbyciem się liści, bo już nie wolno ich palić. Na dodatek ZDM nie ma pieniędzy nawet na zabranie tych, które spadną przed domem.

Podrzucić sąsiadowi? Wywieźć do parku? Takie dylematy mają mieszkańcy domków jednorodzinnych. Do ubiegłego roku od października do kwietnia liście można było palić. I wiele osób z tej możliwości korzystało. Wśród nich była Aneta Podemska, która mieszka obok jednego z poznańskich parków: - Dookoła mojego domu rośnie sporo drzew, więc na podwórku wciąż mam sporo liści. Najczęściej wywoziłam je na działkę i tam paliłam - opowiada kobieta.

Teraz jednak, zgodnie z nową ustawą o odpadach, nie można już palić gałęzi i liści. Grozi za to mandat w wysokości od 20 do 500 zł. - Ponieważ przepis jest nowy, na razie strażnicy będą jedynie pouczać. Ale od przyszłego roku mandatu nikt nie uniknie - zapowiada Przemysław Piwecki, rzecznik straży miejskiej.

Co zatem poznaniacy mają robić z liśćmi? - Jest kilka możliwości. Można je wywieźć na gratowisko, tam za worek zapłacimy 2 zł. Warto też zrobić na swojej posesji przydomowy kompostownik i tam je składować. Istnieje też inna opcja: odpady zielone odbierają firmy wywożące śmieci. Za ich wywóz zapłacimy 20 proc. mniej niż za normalne odpady - radzi Józef Rapior z wydziału gospodarki komunalnej.

Kompostownik jednak dla wielu osób nie jest rozwiązaniem. - Nie chcę kompostownika, bo obawiam się, że zamieszkają w nim szczury. Zresztą liście mają bardzo dużą objętość i kompostownik ich nie pomieści - mówi pani Agnieszka, mieszkanka Winograd. Z kolei wywożenie zielonych odpadów na gratowisko jest uciążliwe, zwłaszcza jeśli ktoś nie ma dużego auta.

Pani Katarzyna z ul. Cichej liście, trawę i gałęzie wrzuca do kontenerów na podwórku. - Ale prawda jest taka, że muszę za to słono płacić. Ja na szczęście nie mam zbyt dużo takich odpadów, ale co mają zrobić ludzie, którym rosną na podwórkach duże drzewa? - pyta pani Katarzyna.

Firmy wywożące śmieci zabierają wprawdzie odpady zielone, ale za wywóz worka każą sobie płacić nawet 10 zł. To sporo. Wiele osób podrzuca więc liście sąsiadom albo wywozi je do parków. Takimi workami zawsze jesienią obstawiona jest np. Cytadela, Kobylepole, czy Sołacz. Za ich sprzątanie i tak musi płacić miasto.

Czy nie można więc wprowadzić wyższej bonifikaty na zielone odpady? Wtedy mniej osób paliłoby liście, czy wywoziło je do parków. - W przyszłym roku uchwalimy nowy regulamin dotyczący utrzymania porządku w mieście i rozważymy taką możliwość - zapewnia Rapior.

W tym sezonie sytuacja jeszcze się pogorszyła: poznaniacy muszą sami zatroszczyć się nie tylko o zagospodarowanie liści ze swoich ogródków, ale też o pozbycie się tych, które spadną za płotem. - W ubiegłych latach rozdawaliśmy mieszkańcom worki na zebrane z chodnika i jezdni liście, a potem je wywoziliśmy. Niestety teraz mamy tak ograniczone finanse, że nie możemy tego robić - przyznaje Tomasz Libich z Zarządu Dróg Miejskich.

Tomasz Lewandowski, radny SLD i przewodniczący komisji gospodarki komunalnej, od dziennikarki "Gazety" dowiedział się o tej zmianie. - Na najbliższej sesji zapytam, skąd ta niemoc ZDM-u - zapowiedział.

Radny jest też przekonany, że miasto powinno pomóc mieszkańcom pozbyć się liści i zielonych odpadów. - Może warto, żeby miasto dopłacało firmom wywożącym odpady - proponuje Lewandowski.

Jak Państwo radzą sobie ze spadającymi liśćmi?

http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,89336,10593801,Nie_pal_lisci__Pieniadze_pojda_z_dymem.html

Dodał: Tomasz Wierzbicki